Nikt nie broni

Nikt nie broni, by przy piwie,
pleść od rzeczy i fałszywie.
Gdy kolesie w krąg wianuszkiem,
opróżniając flaszki duszkiem,
wyrzucają z paszczy puste
treści, ale słowa tłuste
— ich to rzecz.

Ale, gdy ktoś w rym spowija
myśl, co w duszy się rozwija;
gdy się mieni być poetą,
literatem i estetą,
i gdy światu wiersz obwieszcza,
w którym duszę swoją streszcza,
niechaj sprawdzi wcześniej w Googlach
czy się w obcy wiersz nie ubrał.

Niech – nim zewrze rymów szyki –
dotknie najpierw gramatyki,
niech się przyjrzy ortografii,
a gdy tego nie potrafi,
niechaj sobie uprzytomni,
że ma belfra od pisowni,

który w komputerze siedzi,
by poeta się nie biedził
nad pisownią, tylko tworzył
by — gdy skończy wiersz nad ranem

nikt nie nazwał go baranem.