Rozkołysani

Gdy przyjdą do mnie gwiazdy
dom mój będzie otwarty
na światło i na mrok
gdyż jednako ich oczekiwać trzeba

Planety nie wyznaczają dróg
uczy nas tego ciemna materia
której korytem płynie gwiazdozbiór
zwany warkocz
em bereniki
i supergromada gwiazd m81
i mgławice takie jak aldebaran i andromeda

bo nie mogłyby istnieć słońca
bez tego co je oddziela

i nic bardziej milczeć nie może
niż pomiędzykrzyk

i nic bardziej trwać nie zdolne
niż pomiędzynic

i nic prawdziwiej wiarą być nie może
niż pomiędzyzwątpienie

i nigdy nie powróci ten
kto zawsze nie odszedł

i nie można pożegnać tego
kto nigdy nie przyszedł

i nic nie jest bliżej oddechu
niż usta
wynurzone z bezdechu

jak i słowa
nie odgrodzone od siebie dotykiem milczenia
umierają w suchym szeleście piaskowych ziarenek

a w każdym sercu
mieszkają przestrzenie bezruchu
natężonego w przypływ
biegnący ku brzegom spojrzenia

nic bowiem nie jest nam piękniej nakazane
niż poszukiwanie kołysania
pomiędzy gwiazdami i słowami

abyśmy nie mogli utracić wiary
że po właściwej stronie świata
odnajdziemy stary ogród
z lustrem zamiast furtki.