My

Ty — nie ma nic bliżej i dalej ode mnie, nic, czego mam więcej, nic, czego mniej mam; ty — nie ma nic jaśniej we mnie i nic ciemniej, nic, co znałbym bardziej, nic, co mniej bym znał. Ja — ciągłe o tobie we mnie przede wszystkim, wieczne jak najbardziej, nieustanne do, Ja — cień […]

Żal

Jest jak stara grobla łąkę spiętrza w falę by z chmur piła rosę świtem brnie trawami dech odbiera wrzosom mgły idące przodem zamracza bezgłosem by w nich łzy utopić nie umknie mu człowiek i gwiazdę wytropi kładki rzęs rozdziela i spectrum źrenicy po brzegi wyściela piaskiem monochromatycznym.

Może byłoby prościej

Może byłoby prościej [topić się w wiośnie? Zanurzyć mózg i serce w pachnącej poniewierce? Powiekami strzyc trawę, gryźć korzenie gorzkawe, zapoznać się językiem z mrówek bezlikiem? A może by w ogóle pokochać życie czulej? I kreta i wiewiórkę, i obłok nad pagórkiem? I jeszcze krzak i ptaka, przechodnia i robaka… I kochać tak i płakać, […]

Dobrze mi będzie umierać…

dobrze mi będzie umierać przy tobie przy winie i przy nocnej lampce i przy kocie nie do końca obojętnym bo mucha łazi po ścianie tuż nad głową (ożywi się tylko na moment gdy ujrzy mojego ducha po swojej stronie) będziemy pospiesznie uczyli się jak milczeć choć mieliśmy na to całe życie dobrze będzie jeszcze się […]

Nie wierz im

Nie wierz im jako ja im nie wierzę; to nie są ci, co wchodzą w dym z sercem odkrytym — to nie żołnierze Chroń dom swój, okien, oraz bram, niech zło gdzie indziej sieją. Gdy przyjdą z krzyżem, to go złam, — fałszywą wzgardź nadzieją.

Po tej stronie słoneczników

Miłość nie jest bóstwem jednego nieba – i w przelocie motyla zawiera się próba powoływania do życia wciąż nowych przestrzeni Nie jest wiatrem jednego łanu – kłos najmniejszy skrywa w sobie potrzebę kołysaniu i nie można przewidzieć kiedy pole zakwitnie huraganem Nie jest płomieniem jednego słowa – każdy świt podpala ręce którym zasłonięto usta Tuż […]

Ojciec

Nie umiem karcić w sobie smarkacza gdy przewini nierozwagą lub gapiostwem gdy stoi we mnie jak krzywe drzewo z rozdziawiona dziuplą oblepionych mrówkami ust Ojciec mój wiecznie do ojcostwa – nie mówiąc już o małżeństwie – niedorosły tatuś łykowaty usmarkany świeżą żywicą okaleczonego kolana Rodzic bosy zbłąkany w gąszczu filo-medytacji nad różnicą lotu motyla i […]

Nic nie przemija

Nic nie przemija ostatecznie zachwyt i osamotnienie aktywują w nas czułe atomy trwalsze od każdej komórki która istnieje jedynie po horyzont oddechu Czasami je widać gdy dostatecznie mocno zaciśniemy powieki lub gdy rankiem strzepujemy z poduszki sny przy stojącym w słońcu oknie Pamięć trwa w rozproszeniu które ― przy odpowiednim natężeniu dotyku lub innych elementów […]